Problem: pięć aplikacji, które nic o sobie nie wiedzą
Wyobraź sobie zawodnika w trakcie sezonu. Plan treningowy ma w notatkach, kalorie liczy w jednej aplikacji, wagę zapisuje w drugiej, a terminarz meczów trzyma w kalendarzu.
Nic z tego nie wie o reszcie. A w sporcie wszystko zależy od kalendarza: inaczej trenuje się dzień po meczu, a inaczej dwa dni przed.
Offseason OS łączy to w jedno. Tydzień treningowy liczy się od dnia meczu z wpisanego terminarza. Aplikacja sama wie, jaki jest dzień cyklu i co z tego wynika dla treningu i jedzenia.
Co jest w środku: cztery zakładki
- Dziś: poziom energii, najważniejsze nawyki dnia, dzisiejsza sesja i makro liczone na bieżąco.
- Trening: maksymalne ciężary, bloki treningowe, dni A–D i dziennik serii z historią.
- Dieta: licznik kalorii i makro, posiłki, suplementy i waga z trendem.
- System: tryby energii, plan tygodnia, zasady i kopia zapasowa danych.
Wygląd projektowałem pod siłownię. Duże przyciski trafisz spoconą ręką, liczby są czytelne z odległości, a każdy ekran wygląda spójnie.
Jak działa aplikacja bez sklepu i bez internetu?
Offseason OS to PWA, czyli aplikacja webowa. To strona, która po dodaniu do ekranu głównego zachowuje się jak zwykła aplikacja: ma ikonę, pełny ekran i działa offline.
Na siłowni w piwnicy zasięg to loteria, więc praca offline była warunkiem koniecznym. Aplikacji nie ma w App Store ani w Google Play i nie musi tam być.
Dane zostają na telefonie. Nie trzeba zakładać konta. Kopię wszystkiego można zapisać do pliku i wczytać z powrotem, a aplikacja przypomina, kiedy ostatnia kopia jest za stara.
AI, które czyta etykiety ze zdjęcia
Przy diecie najwięcej czasu zjada wpisywanie produktów. Dlatego aplikacja potrafi:
- odczytać tabelę wartości odżywczych ze zdjęcia etykiety,
- skorzystać z otwartej bazy produktów spożywczych,
- rozpisać opis posiłku, np. „2 tosty z szynką i serem”, na składniki z gramaturą i makro.
AI ma przy tym twarde zasady. Dane z etykiety albo z bazy mają pierwszeństwo przed szacunkiem. Jeśli czegoś nie da się ustalić, pole zostaje puste i nic nie jest zmyślane.
Klucz do AI jest po stronie serwera, a nie w telefonie. Dzięki temu nikt nie wyciągnie go z aplikacji.
Co z tego może przydać się Twojej firmie?
Nie budujesz aplikacji dla sportowca. Te same elementy rozwiązują jednak typowe problemy firm:
- praca offline: pracownik w terenie, na budowie albo w magazynie wpisuje dane bez zasięgu,
- instalacja bez sklepu: aplikację dla zespołu udostępniasz linkiem,
- AI, które czyta zdjęcia: faktury, dowody dostawy, etykiety czy liczniki trafiają do systemu bez przepisywania.
Uczciwie: nie każda firma potrzebuje własnej aplikacji. Jeśli problem to przepisywanie danych między programami, które już masz, zwykle wystarczy automatyzacja. Jest szybsza i tańsza.
Aplikacja webowa na zamówienie to zwykle 1–3 miesiące pracy. Często da się zacząć od jednego ekranu, który rozwiązuje najbardziej uciążliwy problem.
Powiązane: Cargoo Import: platforma B2B z automatyzacjami · Automatyzacja procesów w małej firmie


